czwartek, 14 sierpnia 2014

Powrót do blogowania jest ciężki

Coś mi ten powrót do blogowania nie wychodzi zbytnio. Za długo nie pisałam i ciężko teraz zebrać się w sobie i zapisać kilka słów. Na początku chciałam podsumować jakoś ten miniony rok, ale to byłoby trudne, więc opiszę pokrótce co się u nas działo: Lato – jesień 2013 r. Po długich perypetiach zdrowotnych, alergicznych itd. trafiliśmy w końcu na laryngologa, który zna się na swoim fachu i ma super podejście do dzieci. Przebadał nam Karolinkę porządnie i się okazało, że mała ma przyrost 3 migdała III stopnia (w III stopniowej skali), czyli zatkany nos i uszy od środka. Przestało nas dziwić, że ciągle chorowała i miała katar, który bez sterydów do nosa w ogóle nie chciał minąć, a po leczeniu mijał na kilka dni. Szkoda tylko, że jak byliśmy na konsultacji laryngologicznej, w naszej przychodni na NFZ, to pani „doktor” powiedziała, że wszystko jest w porządku. Stwierdziliśmy jednak, że pójdziemy na konsultacje prywatnie do lekarza, którego ludzie chwalą, a który zrobił małej endoskopię nosa i wyszło, ze migdał wielgachny. Zabieg mieliśmy wyznaczony na marzec 2014 r. W międzyczasie Madzia 2 razy poskarżyła nam się na ucho, ale nie płakała, ani nie gorączkowała, po prostu powiedziała, ze ucho ją boli. Pewnie bym zignorowała temat, bo dostała nurofen i już więcej się nie skarżyła, ale moja koleżanka tak właśnie zrobiła i po 2 latach jak jej córka dostała zapalenia ucha, to się okazało, ze ma 90% ubytku słuchu. Więc wzięliśmy Madzię do laryngologa od Karolki, tak dla świętego spokoju, żeby ją zbadał. Miała robione badanie słuchu 3 razy (w 2-3 tygodniowych odstępach czasu) i wyniki miała coraz gorsze, więc lekarz zrobił jej endoskopię nosa i się okazało, ze ona ma też powiększony 3 migdał, z tym, że jej on rośnie „tylko” w bok i zatyka uszy. Więc też dostała skierowanie na wycięcie. Lekarz stwierdził, ze dobrze by było jakby miały ten zabieg w jednym czasie i wyznaczył zabieg dla obu na kwiecień 2014 r. 15.04.2014 r. stawiliśmy się całą czwórką w szpitalu (taki sobie zrobiłam prezent na urodziny) i 16.04. 2014 r. miały zabieg, jedna po drugiej. Nawet nie pytajcie jaki to był stres dla nas, ale wszystko się udało i po 3 migdale mamy tylko wspomnienie. Dobrze, że przy dziecku może być rodzic, więc byliśmy razem, ja z Karolką, a P. z Madzią. Od tego czasu pożegnaliśmy katary, jak Karolka ma to krótko i przechodzi to od razu w zapalenie oskrzeli. Jest w końcu tak normalnie. No i najważniejsze, że przestała chrapać. Wcześniej ją słyszałam z drugiego pokoju, a teraz śpi tak cichutko, że parę razy zdarzyło nam się w nocy ją obudzić, bo nam się wydawało, ze w ogóle nie oddycha. Różnica jest ogromna, oczywiście na plus. A skoro skończyły się choroby u Karolinki, to alergolog stwierdził, że może ona wcale nie ma astmy oskrzelowej, tylko wszystkiemu winien był ten 3 migdał, więc odstawiamy powolutku leki alergiczne i pod koniec roku zrobi jej ponownie testy alergiczne i zobaczymy. Jak nadal się utrzyma alergia na roztocza, to zaczynamy odczulanie, ale może się okaże, że to wcale nie będzie konieczne :) C.D.N. … :)